Wakacje na weganie czyli pysznie, zdrowo, kolorowo
Jakiś czas temu przeszłam na weganizm. Stało się to za sprawą książki "Jeść by żyć zdrowo" autorstwa Fuhrman Joel. Przemówił do mnie tak mocno, że porzuciłam wegetarianizm, a dokładnie uznałam, że wraz z serami, mlekiem, jogurtami dostarczam sobie zbyt wiele niewłaściwego tłuszczu. Chyba najbardziej przekonało mnie zdanie, że jedne z największych zwierząt: słoń, nosorożec całą kupę mięśni tworzą tylko na roślinności! Książkę polecam, bo zawiera dużo wiedzy, przykładów, wszystko poparte badaniami i przykładami pacjentów doktora Fuhrmana, który leczy ludzi ze śmieciowego jedzenia, a co za tym idzie otyłości, ciśnienia, cukrzy po raki. Rozgadałam się, ale nie o tym miało być ;) Moje pierwsze wegańskie wakacje budziły trochę lęku, czy wśród tych wszystkich zakręconych frytek i lodów, pizz (hmmm... nie jestem pewna czy słowo pizza powinnam w ten sposób użyć w liczbie mnogiej ;)), kurczaków gofrów i innych cudów na patyku znajdę coś do zjedzenia dla siebie. Dodam, że opró...




