Okrucieństwo wobec kotleta :(

UWAGA DRASTYCZNE! 
Jeśli nie masz ochoty czytać o okrucieństwie wobec zwierząt – NIE CZYTAJ



Przepłakałam dziś pół nocy, kurde, z bezsilności. Jakiś reportaż leciał.. z rzeźni w jakimś Witkowie z tego co pamiętam, trudno było się skupić na tak błahych informacjach. Dziś o 23:30 na tvn-ie chyba będzie więcej. Tylko najczęściej ludzie wolą odwrócić oczy, wolą nie wiedzieć, wolą udawać, że problem nie istnieje. Nie widzimy – nas nie boli, możemy ze spokojem ducha wkładać do ust kawałek schabowego, a ten kawałek kotleta zanim umarł przeszedł przez piekło. Przeżywał niewyobrażalny strach, płakał, wołał o pomoc, a dostawał tylko ciosy. Tak mocne, na ile człowieka stać, ciosy kijem, kopniaki w głowę, która utknęła między kratami. Ta miska gulaszu szła w kierunku śmierci na złamanych kończynach. Wyobraź sobie.. uciekasz przed oprawcą, przed śmiercią na wystających piszczelach. Potrafisz ogarnąć ten ból? Dlaczego uważasz, że to tylko zwierze? Ono odczuwa strach i ból dokładnie tak jak Ty! Czy wiecie, że świnia trzymana w domu (tak, wiem, nie przesadzajmy) zachowuje się tak samo jak pies. Bawi się, wykonuje polecenia, miewa chwile radości i smutku, czuje, okazuje emocje, myśli. Czy gdyby taką drogę przeszedł Twój pies, też z takim spokojem przeżuwałbyś kolejny kawałek jego ciała? Tylko co my możemy zrobić? Nikt, komu chociaż trochę zależy na zwierzętach, nie zgłosi się przecież do pracy w rzeźni. Osoby tam pracujące nie mają wobec nich ani uczuć, ani szacunku, ani współczucia. Traktują zwierzęta jak produkt, który trzeba jak najszybciej przetransportować z punktu A do punktu B, by odwalić robotę. Mięso było, jest i będzie. I nie twierdzę nawet, że nagle wszyscy powinni przestać mięso jeść. Chcemy być tolerancyjni, bądźmy też wobec ludzi, którzy mięso jeść chcą, ale może przez takie reportaże kierownictwo ubojni bardziej zacznie się przyglądać pracownikom, może wejdą jakieś nowe przepisy regulujące transport zwierząt, może kilka osób ograniczy ilość spożywanego mięsa, to już dużo. Mniejsze zapotrzebowanie = mniejsza produkcja.

Jako dziecko spędzałam każde wakacje na wsi, kochałam to miejsce i nawet śmierć zwierząt nie była aż tak okrutna. Chodziła sobie taka kura szczęśliwa, wygrzebywała robaki z ziemi, nie bała się człowieka i czasem miałam wrażenie, że nie zdążyła nawet poczuć, kiedy jednym, wprawnym ruchem siekiery traciła życie. Tu zapewne narażę się na ataki wege-fanatyków. Osobiście nie nazywam się wege, często są dla mnie zbyt nachalni w poglądach, w wypowiedziach, są często niemili i atakujący mięsożerców, a to nie o to chodzi. Nie lubię mięsa, bo czuję smutek widząc czującą istotę na talerzu, i mając w świadomości co musiała przejść, żeby tu trafić.


Komentarze