Czas na wino :) Winogron, czeremcha, jabłko i róża.
Zeszłoroczne wino z czerwonych winogron okazało się napojem Bogów :D Niesamowita odmiana o cudownym aromacie! Szkoda że nie moje :( Ale dzięki uprzejmości koleżanki Żulity :) znowu stałam się posiadaczką wystarczającej (na mój 25 litrowy balon) ilości tych pysznych owoców. Trzymam się wypróbowanych proporcji i powtarzam całą zabawę od nowa :) Oby wyszło tak samo dobre :)
Obcowanie z naturą. Nie chcemy jej w winie! ;)
Ponieważ łatwo wpadam w uzależnienia ;) oczywiście uzależniłam się też od robienia wina :) i wyraźnie widzę jak to postępuje :) Nie chodzi o produkowanie, byle więcej, a o sam proces. Drożdże winne to jak żywe stworzonko, które by rosło musi dostać pokarm, musi mieć odpowiednią temperaturę, dostateczną ilość uwagi. Trzeba o nie po prostu dbać :) Kręci mnie to :) dokładnie tak samo jak zakwas na chleb.
W tym roku bulka już nie 1, nie 2 balony, a 3 i planach mam jeszcze minimum jedno. Prócz wspomnianego już wina z czerwonych winogron pracuje już pięknie wino z moich wiejskich jabłuszek. W tym roku jabłonka oszalała i zasypuje mnie kilogramami owoców, więc z jabłek obecnie jest wszystko :) wino, mus do szarlotki na zimę, naleśniki z jabłkami, placuszki, ryż, ciasto, jaglanka i kompot :) Nie mam dość! są pyszne! ekologiczne!, niesypane, niepryskane, po prostu zdrowe :)
Kolejnym winem jest winko z czeremchy. Odkryłam całą jej alejkę w pobliskim lesie, 5 minut od mojego domu :D Ta czeremcha chodziła za mną od kilku lat, ale nie mogłam jej znaleźć. Parę drzew widziałam w Opolu, ale nie chciałam przetwarzać owoców rosnących przy drodze, w mieście. Te, ze środka lasów, oddalone o jakieś 7 km od dróg... są idealne :) Nazbierałam ich całe wiadro (zamiast grzybów :D ), buzuje obecnie aż miło :) W planach mam jeszcze dziką różę i napalam się na głóg, ale zobaczę, czy znajdę odpowiednią ilość owoców. Zresztą na głóg (różę zresztą też) mam jeszcze trochę czasu, najlepiej zbierać je po pierwszych przymrozkach, tracą wtedy swoją goryczkę.
Na działce mam stary krzak, może nie dzikiej, ale lekko zdziczałej róży. Tak się zastanawiam czy wszystkie róże nadają się na przetwory? muszę to wybadać, bo aż szkoda tyle dobra :)











Komentarze
Prześlij komentarz