Rozgrzewająca zupa z dyniowo-marchewkowa z imbirem
Pogoda drastycznie się zmieniła. Ciężkie do wytrzymania upały zastąpiły chłodne, pochmurne dni. Po całodniowym siedzeniu na dworze, w mojej budce z rękodziełem wracam przemarznięta, czasem przemoczona i marzę o czymkolwiek, co mnie rozgrzeje, najlepiej żeby było gorące, zawiesiste i lekko ostre, wypisz wymaluj zupa dyniowa lub marchewkowa z imbirem. A może by je tak połączyć? :) Coś przyczepi łam się do tej dyni, ale zawsze tak mam w sezonie dyniowym. Jakbym się chciała najeść na zapas. Zawsze planuję porobić słoiki z pieczoną dynią, ale co roku jakiś natłok spraw skutecznie mi to uniemożliwia, może w tym roku? :) Może chociaż kupię kilka dyń w całości, w chłodnej komórce spokojnie postoją 2-3 miesiące, może nawet dłużej. Pewnego roku miałam klęskę urodzaju w kabaczkach, nie dawałam rady ich przejeść. Non stop leczo, pieczone w panierce, grillowane, sałatka do słoików i dalej cała masa kabaczków zalegała w każdym wolnym kącie. Gdy nadszedł czas zbiorów ostatecznych zapakowałam je wszystkie do drewnianych skrzynek i wpakowałam do zimnej komórki. Ostatnie kabaczki używałam na wiosnę! Skórka była już twarda jak drewno ;P ale wnętrze miękkie, jasne i pyszne. Malutkie dynie ozdobne też zawsze wytrzymują mi do następnego roku w całkiem dobrym stanie i to stoją w ciepłej kuchni. Po co więc babrać się ze słoikami, skoro można mieć po prostu świeżą! Prawdę mówiąc nie próbowałam tego, ale taki mam w tym roku zamiar. Jestem przekonana, że to dobry pomysł.
Dziś postanowiłam zrobić mix zupy dyniowej i marchewkowej ze świeżym imbirem.
Oczywiście nie mam ugotowanego bulionu, a żadne „rosołki” nie wchodzą w grę, zaczniemy od podstaw.
Pakuję do garnka korzeń pietruszki, 3 marchewki, trochę ususzonej jakiś czas temu w suszarce włoszczyzny, kilka gałązek natki selera, pietruszki i lubczyku, kapię trochę tłoczonego rzepakowego oleju, trochę soli i kawałek imbiru. Gdy warzywa zmiękną, a bulion nabierze smaku dodaję pokrojoną w sporą kostkę dynię. Nie potrzebuje dużo czasu na ugotowanie, ścieram jeszcze tylko trochę imbiru, próbując ile mi trzeba. Po ok 10 mim wyłączam gaz i pozwalam zupie postać do lekkiego przestudzenia. Wyciągam długie łodyżki natki selera i pietruszki, nie chcę ich miksować by nie zmieniły mi koloru zupy z pięknego kremowo-pomarańczowego na bury, resztę miksuję na gładko. Na koniec próbuję czy dobra, dodaję kapkę soku z cytryny i odrobinkę miodu, by złapać balans smaków. Jest pyszna, o takiej marzyłam! :)
Żeby się dopieścić kroję obieraczką kilka plasterków marchewki i układam na zupie, świetnie kontrastują swoją chrupkością z aksamitem zupy. Posypałabym to jeszcze kilkoma ziarenkami uprażonej dyni, ale chwilowo mi „wyszły” :) Next time :) Mmmm… to jest to…
Wracając do balansu słodkości i kwasowości. Jeśli złapie się idealny punkt, każde danie będzie smakowało tak, że nie można będzie przestać go jeść. :)
Cytryna i miód, to zdecydowanie podstawowe przyprawy w mojej kuchni! Dodaję je prawie do każdego dania, ważne, by żaden z tych smaków nie zdominował potrawy, by nie był wyraźnie wyczuwalny, a jedynie uwydatniał smak dania.
A teraz do łyżki! :)
Dziś postanowiłam zrobić mix zupy dyniowej i marchewkowej ze świeżym imbirem.
Oczywiście nie mam ugotowanego bulionu, a żadne „rosołki” nie wchodzą w grę, zaczniemy od podstaw.
Pakuję do garnka korzeń pietruszki, 3 marchewki, trochę ususzonej jakiś czas temu w suszarce włoszczyzny, kilka gałązek natki selera, pietruszki i lubczyku, kapię trochę tłoczonego rzepakowego oleju, trochę soli i kawałek imbiru. Gdy warzywa zmiękną, a bulion nabierze smaku dodaję pokrojoną w sporą kostkę dynię. Nie potrzebuje dużo czasu na ugotowanie, ścieram jeszcze tylko trochę imbiru, próbując ile mi trzeba. Po ok 10 mim wyłączam gaz i pozwalam zupie postać do lekkiego przestudzenia. Wyciągam długie łodyżki natki selera i pietruszki, nie chcę ich miksować by nie zmieniły mi koloru zupy z pięknego kremowo-pomarańczowego na bury, resztę miksuję na gładko. Na koniec próbuję czy dobra, dodaję kapkę soku z cytryny i odrobinkę miodu, by złapać balans smaków. Jest pyszna, o takiej marzyłam! :)
Żeby się dopieścić kroję obieraczką kilka plasterków marchewki i układam na zupie, świetnie kontrastują swoją chrupkością z aksamitem zupy. Posypałabym to jeszcze kilkoma ziarenkami uprażonej dyni, ale chwilowo mi „wyszły” :) Next time :) Mmmm… to jest to…
Wracając do balansu słodkości i kwasowości. Jeśli złapie się idealny punkt, każde danie będzie smakowało tak, że nie można będzie przestać go jeść. :)
Cytryna i miód, to zdecydowanie podstawowe przyprawy w mojej kuchni! Dodaję je prawie do każdego dania, ważne, by żaden z tych smaków nie zdominował potrawy, by nie był wyraźnie wyczuwalny, a jedynie uwydatniał smak dania.
A teraz do łyżki! :)



Komentarze
Prześlij komentarz