Finał suszonych pomidorów 





Miałam dokleić efekt mojego suszeni, ale tyle się dzieje, że naprawdę trudno znaleźć czas. Nie dość, że okres przetwórczy
 w pełni, to spadło na mnie niespodziewanie zakładanie firmy.
Ale jeść też trzeba, więc wyciągnęłam moje czerwone złoto :)

Te namoczone w lnianym oleju czosnkiem i bazylią są tak genialne, że witają się już z dnem :) Słodkie, pomidorowo-pomidorowe :) z nutką czosnkowo-ziołową.
Sam olej nabrał niesamowitą pełnię smaków!
Polecam - póki jeszcze są pomidory! Jajowata Lima najlepsza do suszenia.

Te w postaci suchej czekają sobie w dużym słoju na zimową tęsknotę za latem :)









W chwili odpoczynku postanowiłam też zrobić suszony rosół ;)
Prawdę mówiąc jest to efekt braku czasu :) Kupiłam na ryneczku od "baby" ładne warzywa z zamiarem gotowania tradycyjnego rosołu, ale jakoś tak nie wyszło i zrodził się pomysł, aby tą zdrową włoszczyznę ususzyć. Ileż to razy miała ochotę na rosołek, a akurat nie było podstawowego jak dla mnie smaku - kapusty włoskiej. Próba wyszła na 5 z +
Kapusta, nie dość, że suszy się błyskawicznie ( po 2 godzinach dało się ją kruszyć), to zachowuje pełnię smaku, a w zupie ugotowana wygląda jak świeża!
To samo z resztą, czyli pietruszką, marchewką, porem i natką. Korzenie pokroiłam w plasterki przy pomocy obieraczki do warzyw. Tak przygotowane suszą się bardzo szybko i ładnie wyglądają w zupie. Pora rozdzieliłam na  płatki? :) pasemka? :) a natkę po prostu położyłam w suszarce w rozluźnionym  pęczku.
Efekt całego działania zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i będę to powtarzać. Już dawno odeszłam od "wegetek" i innych "warzywek" , gotuję tylko ze świerzych, ale suszone awaryjne dodatki, to bardzo dobry pomysł. No i oczywiście ZERO CHEMII!


i kapustka


Komentarze