Konfitura brzoskwiniowa bez konserwantów

Od zaprzyjaźnionych Wieśniaków (u mnie słowo wieśniak ma wydźwięk pozytywny, inaczej niż u większości ;P) dostałam skrzynkę ogrodowych brzoskwiń. Malutkie takie paskudy, z nakropioną skórką, bo niepryskane. Cudowne :) W smaku słodkie jak miód, sok cieknie po brodzie :)
Żeby przypadkiem nie naleciały się te maleńkie, wredne muszki octówki od razu zabrałam się za przerabianie. Dłuuugo siedziałam i zdejmowałam skórki, wyciągałam pestki.
Owoce wrzuciłam do gara, potraktowałam zgniataczką do ziemniaków (bo to nie praska ;) ) dodałam syropu cukrowego i gotowałam  trochę, od zagotowania może ze 20 minut... i poszłam spać.
Syrop zwykle robię z 1 litra wody i 1 kg cukru i leję go tyle, żeby przykryć wszystkie owoce w garnku,  a nawet ciut mniej. Ilość litrów i kg zależna od ilości owoców.
Jak trochę syropu zostaje, to wrzucam owoce jakie akurat mi zalegają, dolewam wody i gotuję pyszny kompocik. Zawyczaj dorzucam kawałek imbiru i cytryny.
Zresztą cytryny uważam za genialny owoc, dodaję właściwie do wszystkiego :) Do przetworów, do sałatek, do zup. Chyba jestem zwolenniczką 5 smaków, bo szukając tego właściwego odcienia potrawy (mówimy tu o smaku ;) ) najczęściej dodaję i cytrynę i sól i cukier i wiele innych przypraw (z ukochanych - kminek, kurkuma, cynamon, czarnuszka).
Do przetworów owocowych zwykle prócz cytryny nie dodaję udziwniaczy smakowych. Lubię czuć pierwotny owoc w konfiturze :)
Przez kolejne dwa dni jak mi się przypomniało to przegotowałam (uwaga, w drugim dniu trzeba już bez przerwy mieszać bo odparowane zaczynają się przypalać).




W piekarniku wygrzałam przez 20 min słoiczki, w tym czasie ostatni raz zagotowałam zawartość gara i takie gorące konfitury przełożyłam do gorących słoiczków, które studziłam wieczkiem do dołu.
Nic więcej nie trzeba.
Przetwory takie trzymają się świetnie, mimo braku żelfiksów i całego tego paskudztwa niby poprawiającego jakość domowych wyrobów.

Swoją drogą jeśli drzem po 1 minucie gotowania z dodatkiem tych polepszaczy potrafi trzymać się kilka lat! to coś u musi być nie tak. Dziękuję, ale nie :) Wolę babcine przepisy :)

Komentarze