Domowy przecier z pomidorów i suszone pomidory własnej roboty
Przecier pomidorowy własnej roboty
i Makaron z sosem pomidorowym
Zostałam zaspana dobrem :) i sama już nie wiem w co ręce włożyć. Na pierwszy ogień poszły pomidory, jako że miękkie i najszybciej mają szansę się zepsuć. Jeżeli chodzi o wszelkie słoiczki najbardziej lubię odmianę lima. Owalne, zgrabne, niewielkie, a w środku dużo mięcha :)Postanowiłam część przeznaczyć na przeciery, a część ususzyć. Sok/przecier pomidorowy własnej roboty, to coś genialnego na zimę. To co wtedy można dostać w marketach bardziej przypomina niedojrzałe kiwi skrzyżowane z ziemniakiem niż pomidora, a tu w spiżarni stoi sobie cała masa pachnących latem słoiczków :) Czasem po prostu wypijam, czasem zrobię z nich pomidorówkę, a już na sosy do makaronu to są po prostu niezastąpione. Z kupnego przecieru nigdy nie uzyskasz takiego smaku!
Wystarczy wrzucić trochę przypraw, czosnku, oliwy jakąś cebulkę, oliwki, czegoś białego, ja najczęściej wrzucam kawałek topionego serka, albo pleśniowego jeśli mam (bo jakimś cudem go nie pożarłam zaraz po przyniesieniu ze sklepu;P), ale może też być śmietana czy jogurt. Jeśli ktoś lubi mięsko, to można dodać kawałki podsmażonego kurczaka, boczku czy szynki, ja osobiście zwykle dodaję czerwoną soczewicę. Gotuje się ją z 10 minut, więc praktycznie całe danie zajmuje tyle, ile gotuje się makaron :) I to jest to, co lubię! :) Na sam koniec świeża bazylia, na górę ciut tartego sera lub parmezanu niebo w gębie! :)
Domowe suszone pomidory
A suszone pomidorki niemarketowe to już zasługują na nobla :)Ja kroję je na ćwiartki, wyciągam pestki (wystarczy przejechać palcem, bardzo łatwa robota), układam na blaszce i parę razy w ciągu dnia włączam na chwilę piekarnik na najniższą temperaturę. Drzwiczki zostawiam uchylone. Na drugi dzień zdejmuję skórkę. Odpowiedni moment, to ten, kiedy skóra zaczyna się marszczyć. Ściąga się ją wtedy bardzo łatwo, dosłownie jednym ruchem. Trzymam je tak jeszcze w piekarniku, aż miejsce po zdjętej skórce przestaje być mokre, oczywiście piekarnik zapalam na 10 minut 2 - 3 razy z uchylonymi drzwiczkami . Następnie układam pomidory na tackach elektrycznej suszarki, takiej, jak do suszenia grzybów i suszę. Zwykle zajmuje mi to 4-5 godzin. Trzeba sprawdzać co jakiś czas w jakim stopniu się ususzyły. Kończę kiedy są wyraźnie suche, ale lekko się zginają. Nie suszę ich do "łamania". Część tak ususzonych wkładam do dużego słoika i trzymam w lodówce. Długo się trzymają, ale zwykle szybko schodzą ;P Część zalewam dobrym olejem (moim ukochanym lnianym), dodaję czosnek i świeżo ususzoną bazylię. Dodaję je do wszystkiego ;) Do białego serka, do szpinaku, do makaronu, do sałatki, a nawet traktuję jak wędlinę na kanapkę ;) Te w oleju robię do małego słoiczka, jak się skończą, zalewam nową porcję z tych suszonych, stojących w lodówce. Po 3 dniach olej robi się czerwonawy i przechodzi smakiem i zapachem pomidorów, przypraw i czosnku. Już sam olej staje się świetnym dodatkiem do potraw.
Zdecydowanie WARTO ROBIĆ POMIDORY w domu! :)
Ostatnie zdjęcie na etapie z piekarnika do suszarki. Ususzone dorzucę, jak zrobię zdjęcie :)
Polecam bo smacznie i zdrowo :)



Komentarze
Prześlij komentarz